Czy czasami macie tak, że potraficie czytać o wybranej porze dnia lub tygodnia? A może potrzebujecie wyciszenia lub odpowiednich akcesoriów, które zbudują Wasz nastrój? W końcu nie raz spotkaliśmy się, ze słowami "wieczorne czytanie", "wino i książka" i tym podobne.

W moim przypadku klimat tworzy wiele rzeczy, które często są zmienne - oczywiście nie wszystkie, ale kiedyś nie potrafiłam czytać słuchając dodatkowo muzyki, a teraz nie wyobrażam sobie ciszy podczas śledzenia tekstu i tworzenia w głowie fikcyjnego świata bez odpowiedniej melodii. Uwielbiam czytać w łóżku albo na kanapie pod kocem, z gorącą kawą, herbatą lub czekoladą - brzmi stereotypowo, przyznaję. Ale co może mnie wyróżniać (lub nie - dajcie znać w komentarzu) to świeczki. Jestem maniaczką świec zapachowych, które również pomagają mi wczuć się w klimat danej opowieści i pobudzają moje kolejne zmysły. Wybór odpowiednich jest więc dla mnie bardzo ważny, dlatego dziś postanowiłam ten temat trochę rozszerzyć, aby opowiedzieć Wam o nowościach, z jakimi się spotkałam.






Przeszłam przez Yankee Candle, jak i również Kringle Candle, a w dzisiejszym poście opowiem Wam o swoich doświadczeniach z marką, z którą spotkałam się niedawno i miałam przyjemność testować - Aura Candles. Już sama nazwa brzmi bardzo zachęcająco, bo właśnie na zbudowaniu odpowiedniej aury i nastroju mi zależy podczas wieczorów z książką czy filmem. Do wyboru miałam kilka zapachów - zielona herbata, pomarańcz, leśne owoce, meadow flowers i zapach miłości.




Jeśli szukacie tańszego zamiennika Yankee Candle, którego zapach wyczujecie nawet w pokoju obok, to niestety Aura nim nie będzie. Ale to wcale nie oznacza, że są to złe świeczki, ponieważ na pewno czuć je w pomieszczeniu i budują zamierzony klimat - pozwalają się odprężyć i zrelaksować podczas czytania. Co jest ich bardzo wielkim plusem, to zawartość olejków eterycznych w świecach. Ich cena jest bardzo atrakcyjna - 15 szt małych świeczek kupicie już od 6-ciu złotych. Warto też wspomnieć o naprawdę dużym wyborze zapachów - od owocowych, po ziołowe i tematyczne.

Fakt jest taki, że zapachy, które przedstawiłam wyżej nie wpasowały się w mój czytelniczy klimat, ale jeden z nich znalazł inne zastosowanie i wykorzystałam świeczki w Dzień Zakochanych - zapach love idealnie sprawdził się tego dnia, budując nastrój do oglądanego filmu. Jestem zadowolona, że udało mi się je wykorzystać w takie Święto, jakim były Walentynki.

Z pewnością przypadł mi do gustu zapach pomarańczy i owoców leśnych. Nie jestem zwolenniczką zielonej herbaty, więc od razu mnie nie przekonała pomimo zawartych w niej olejków, za to powyższe owoce zrobiły na mnie wrażenie dzięki swojej intensywności. Ich zaletą również był czas palenia - około 4h jednej świecy. Zazwyczaj malutkie świeczki wypalały mi się w godzinę, max dwie. 

Podsumowując, świeczki od producenta Bispol może nie są jakości najpopularniejszych świec zapachowych, ale są naprawdę na dobrym poziomie. Myślę, że gdybym dopasowała lepsze zapachy, np. cynamonu, czekolady czy wanilii, to na pewno byłabym bardziej zadowolona.

A czy Wy spotkaliście się z marką Aura? Macie swoje ulubione zapachy?