Wiem, wiem. Zła ja! Opuściłam blogosferę na szmat czasu, bo aż dwa miesiące, ale mam na to bardzo dobre wytłumaczenie - od lipca, po koniec sierpnia większość czasu podróżowałam lub korzystałam z uroków lata. Wstrzymałam się z recenzjami książek czy seriali, ale już do Was wracam i nie zostawiam. No, przynajmniej nie planuję. ;)

Powrót rozpocznę trochę... powrotem.. do wspomnień. Te dwa miesiące były naprawdę intensywne, piękne i dające wiele lekcji. Jak zapewne wiecie, do naszej rodziny dołączył nowy członek, o którym pisałam tutaj, także to były pierwsze wakacje w powiększonym składzie. 

Jeśli zastanawiacie się, jak wyglądają podróże z psem, to muszę Wam powiedzieć, że nie ma lekko, ale na sam koniec przychodzą same przyjemności i masa szczęścia, że podróżujecie i spędzacie ten czas razem, zamiast jechać i zastanawiać się, jak tam pies u mamy/cioci/babci/znajomych.





Zanim jednak decydujecie się na wyjazd z psem poza Polskę, radzę upewnić się, że jesteście na to odpowiednio przygotowani. Powinniście wyrobić psu paszport, dowiedzieć się, jakie szczepienia są obowiązkowe na terenie innego kraju oraz czy je macie, a także jak należy przewozić psa w danym państwie. Veska była przewożona na tylnych siedzeniach z zapiętymi pasami bezpieczeństwa. Tylne siedzenia były obłożone matą. W Czechach, Słowacji i Chorwacji nie mieliśmy w związku z tym żadnych problemów. Myśląc o wycieczkach, sprawdzajcie, gdzie pies ma wstęp. Będąc na jednej wycieczce w parku narodowym pewne miejsca były dla psów zakazane. W niektórych obowiązywał kaganiec. 

Ale przede wszystkim, cieszcie się i bierzcie z tego jak najwięcej! Veska jest bardzo specyficznym psem - uwielbia zwiedzać nowe miejsca, ale nienawidzi jazdy autem, dlatego o ile podróż czasami jest dla nas trudna i wykańczająca, tak finałowy etap, czyli poznawanie nowych terenów i widoków są po prostu masą ekscytacji i satysfakcji z naszej strony.

Shiby nie lubią chodzić w te same miejsca, lubią poznawać nowe lokalizacje, obwąchiwać, biegać i bawić się, dlatego cały czas zapewniamy jej coraz to lepsze wycieczki - czy to po górach, czy nad morzem lub oceanem. To pies, któremu zwiedzanie nigdy się nie nudzi, co bardzo nas cieszy, bo.. nam również. ;) Nie ma więc nic lepszego, jak wspólne podróżowanie zakończone zmęczeniem i szczęściem. 

Pozwoliłam sobie na mały lifestyle, zanim wrócę do zasypywania Was recenzjami. Mam nadzieję, że się nie pogniewacie, a dacie mi znać, czy Wy również macie swoich pupili, którzy z Wami podróżują.