O tym serialu słyszałam wiele. Polecali mi go znajomi, opowiadali i mieli różne opinie. Ciekawość wzięła górę - kiedy miałam więcej czasu, postanowiłam wygodnie rozłożyć się na kanapie i zacząć seans. Jaki był efekt? Sezon pierwszy Locke&Key obejrzałam w 3 dni. Czy to dla mnie dobry wynik? BARDZO!
Nie mogę zaprzeczyć, ten serial wciąga. Cała fabuła jest naprawdę interesująca i niezwykle magiczna, to coś nowego, czego jeszcze nie było w tego typu produkcjach fantasy. Nic dziwnego więc, że urzeka historią i wręcz zostawia w niedosycie. Zdawałoby się, że dzięki temu jest bez wad i nie ma czegoś, co mogłoby się nie spodobać, ale cóż... mając tak duży potencjał, gdzieś został on zmarnowany.
Gdy tylko pojawiają się w serialu klucze, chcemy natychmiastowo zgłębić o nich swoją wiedzę. To główny element serialu, który nurtuje, ale przede wszystkim nadaje wyjątkowości i.. właściwie to tyle, bo sam serial pozostaje gdzieś mocno niedopracowany, co zauważamy z każdym kolejnym odcinkiem. I pomimo że pozostawia niedosyt i chce się go więcej, to gdzieś tam pozostawia niedosyt z powodu właśnie błędów.
Jest wiele sytuacji, w których odbiorca może śmiało się złapać za głowę i krzyknąć "Co?! Przecież to nie ma sensu!". Są to między innymi reakcje na pewne wydarzenia, znaczenie niektórych kluczy, które nagle okazują się zbędne czy sytuacje w których bohaterowie powinni zachować się zupełnie inaczej, a zachowują się tak, jakby pewnych zdarzeń nie było i nie będą miały wpływu na dalsze wydarzenia. I właściwie czasami tak się działo, chociaż powinno być zupełnie inaczej. To tak, jakby scenarzyści zapomnieli nagle o wątku, który istniał, a go wcale nie dokończyli.
Postacie są jasno nakreślone, ale mimo tego sprawiają wrażenie głupich poprzez bardzo banalne i płytkie dialogi czy też bezsensowne, a czasami nawet niezrozumiałe zachowania. Cała czwórka bohaterów może łatwo zirytować. Mi najmniej chyba przeszkadzał sam Tyler, chociaż również pozostawiał wiele do życzenia.
W pierwszym sezonie Locke & Key pojawia się wiele niedopowiedzeń. Pewne wątki zostały niewyjaśnione - kilka na pewno zostanie wspomnianych w drugim sezonie, ale co z resztą? Wydaje się, że zostały po prostu olane.
Mimo że dostrzegałam wiele ubytków w fabule, to nadal gdzieś ta historia sprawiała mi przyjemność i oglądałam ją z ogromną ciekawością. Koniec może był przewidywalny, ale gdzieś nadal na niego bardzo czekałam i czuję w tej chwili pustkę spowodowaną brakiem kolejnych odcinków. Serial ma swoje mankamenty, ale zachwyca głównym wątkiem magicznych kluczy, jest lekki i nie wymagający skupienia. Dla mnie idealny na wieczorny odpoczynek po ciężkim dniu w pracy.
Czy polecam? Ciężko powiedzieć. Jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na liczne błędy, a za to skupić się na magii fabuły, to obejrzyjcie. Jeżeli nie, raczej sobie odpuśćcie.
Dajcie znać, czy oglądaliście już Locke & Key, a także co o nim myślicie! A Ci którzy jeszcze się za niego nie zabrali - napiszcie, czy w ogóle zamierzacie.



1 Komentarze
Ten serial mnie do siebie nie przekonuje. 😊
OdpowiedzUsuń