Po zakończeniu Westworld i Pamiętników Wampirów, na pewno Was nie zaskoczę, jeśli powiem, że zaczęłam szukać czegoś nowego. Do mojej listy zostały dodane seriale takie, jak Riverdale, o którym wspominałam już tutaj,czy 13 reasons why. Jednak w moje małe rączki wpadł jeszcze jeden serial, od którego nie mogłam uciec - musiałam go sprawdzić.

Skusiłam się na ten serial z prostego powodu. Kiedy usłyszałam, że współtwórcą jest Marlene King - producentka jednego z moich ulubionych seriali - Pretty Little Liars, nie mogłam powiedzieć: nie. Postanowiłam sprawdzić, co tym razem zgotowała dla nas King w połączeniu z autorką książki, która teraz przeradza się w serial.



Famous in love opowiada o zwykłej młodej dziewczynie, która ku presji rodziców goni za jak najlepszymi stopniami w szkole. Spontanicznie postanawia się wybrać na casting do nowego filmu, który niedługo ma wejść do kin wraz ze swoją przyjaciółką. I jak zapewne domyślacie się - zdobywa główną rolę. Serial niezwykle przypomina mi moje typowo dziewczęce marzenia z dzieciństwa - bycie gwiazdą. Żeńska część po prostu musi mi to przyznać - marzyłyśmy o tym! Wiele fanfictions również się o tym opierało - przerodzenie się ze zwykłej dziewczyny w supergwiazdę było kiedyś naprawdę modnym motywem wśród opowiadań dla nastolatków. I szczerze mówiąc, wydaje mi się, że Famous in love jest właśnie czymś w tym stylu. Fabułą dociera do najskrytszych marzeń nastolatek, dlatego oglądają to i utożsamiają się z głównymi postaciami. 

Jest to serial trochę kreowany na styl Hannah Montana, jednak trochę dojrzalszy i "wiarygodniejszy"? To opowieść, która zdarza się raz na milion, chociaż wiele gwiazd ją opowiada i niektórzy w to wierzą lub nie. Ale serial sam w sobie jest wciągający i faktycznie rozsterki bohaterów dotarły nawet do mnie i przeżywałam różne wydarzenia razem z nimi.

Nie jest jednak to serial wysokich lotów. To banalna fabuła, w której występują motywy miłości, przyjaźni, zdrady. Jest dużo intryg, sekretów, ale są to bardziej tajemnice skrywane przed bohaterami, a nie przed nami. My - widzowie - mamy podane wszystko jak na tacy. Więc musimy się najeść tym, co mamy, bo żadnych niespodzianek tutaj nie ma. 

Tego mi brakuje. Serial nie wydaje się być złym, ale nie ma tej iskry, czegoś co by jeszcze bardziej rozbujało ten tok wydarzeń. Spodziewałam się po Marlene King mocniejszej fabuły - oczywiście nie mówię tu o serialu zastępującym Pretty Little Liars, bo przecież oglądanie w kółko tego samego po pewnym czasie się nudzi, ale w przypadku Famous in love jest to taka trochę bajka do obejrzenia, bo "jest, to można". A po co oglądać coś, bo jest, skoro wolimy oglądać coś, co nas jara i chcemy tego więcej i więcej, że aż kradniemy nowe odcinki przed premierą, jak się stało w przypadku nadchodzącego odcinka Gry o tron?

Obecnie czekam na sezon drugi serialu. Być może się rozkręci. A Wy co sądzicie?