Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad powodem, dla którego sięgamy do worda lub po notes i zaczynamy tworzyć zupełnie nową, wyjątkową i oryginalną historię? 



Podstawowym powodem dla którego zaczęłam pisać, była zbyt duża ilość czasu. Nie byłam typem naukowego orła i nie miałam licznego grona przyjaciół, z którymi codziennie przesiadywałam na dworze lub imprezach. Swój czas pożytkowałam w inny sposób - siedząc na laptopie i czytając opowiadania, aż w końcu pomyślałam - czemu nie napisać by czegoś swojego? I tak to się zaczęło. 

A kiedy już wpadłam w odpowiedni rytm, nie umiałam przestać, ponieważ to pozwalało mi wylać wszystkie negatywne i pozytywne emocje, jakie kłębiłam w sobie. Nie należę do otwartych osób, które zawsze mówią, co leży im na sercu. Odkąd tylko pamiętam, wolałam zmagać się ze swoimi problemami sama w sobie niż żalić się bliskim osobom, jak mi w życiu źle. Pisanie pozwoliło mi na wylanie gniewu i smutku w inny sposób, który prowadził również do tworzenia ciekawej opowieści. Prowadziłam terapię sama ze sobą, rozładowując emocje.

A dzięki przelewaniu swoich uczuć na papier i tworzeniu fabuły, określałam sobie cele, bo chciałam być lepsza. Nie wystarczała mi obecna wiedza, jaką miałam. Zaczęłam więc kopać głębiej - czytać, oglądać, inspirować się i pracować nad techniką, by publikując swoją twórczość pokazać się z jak najbardziej profesjonalnej strony. 

I nie zawsze było to zadowalające dla czytelników, więc spotykałam się z krytyką, na którą należało się uodpornić. Chociaż czasami chciałam schować głowę pod poduszką, wiedziałam, że trzeba nauczyć się pokory i przyjąć uwagi do wiadomości - zwłaszcza te cenne, które nie miały na celu mnie zdemotywować, a przekonać do jeszcze większej pracy.

Ale poza krytyką, były też pozytywne komentarze i liczni odbiorcy, którzy pokochali moją opowieść bardziej niż ja sama. Nie spodziewałam się, że tworząc zwykłe fanfiction, poznam tak wspaniałych i ciepłych ludzi! Nikt inny, a czytelnicy odmienili moje życie o 180 stopni. 

Tworzenie każdej historii dawało mi poczucie samotności, której nigdy nie uznawałam za coś złego! Pisanie zawsze było, jest i będzie dla mnie czymś intymnym oraz prywatnym. Mimo że kilka moich prac jest upublicznionych, nie dzielę się z nimi bliskimi, nie wprowadzam ich w ten świat, bo czułabym, że to w pewnym sensie naruszanie moich granic. Kreowanie opowiadań było dla mnie nieograniczoną wolnością pod każdym kątem - słów, gestów, zachowań.

Powodów znalazłoby się pewnie jeszcze wiele, ale uważam, że powyższe są najważniejszymi, które towarzyszą nie tylko mi. Czy któreś z nich przejawiają się także u Was? Dajcie znać w komentarzach!