Czy warto przeczytać "Chmury z ketchupu"?




Mimo że z każdym dniem, miesiącem i rokiem się starzeję, młodzieżowe filmy i książki zawsze umieją wzbudzić we mnie wiele emocji. Ostatnio miałam przyjemność spotkać się z historią o wyjątkowo dziwnym, ale również tajemniczym tytule. Słyszeliście może o pozycji "Chmury z ketchupu"?

Myślę, że nie skusiłabym się na tę książkę, gdyby nie właśnie tytuł oraz okładka, które były zupełnie niespójne. Obudziła się we mnie ogromna ciekawość i zainteresowanie tym, co kryje wnętrze. I szczerze? Nie zawiodłam się.

Zacznę od tego, że konstrukcja fabuły jest zupełnie nietypowa dla tego gatunku książek. Cała powieść pisana jest w formie listu młodej dziewczyny do losowo wybranego więźnia z listy skazanych na śmierć. Główna bohaterka - Zoe, po prostu siada i zaczyna pisać na papierze to, co leży jej na sercu. Faktem jest, że mimo innej formy, jaka została zastosowana w tej pozycji, cała historia silnie nawiązuje do rzeczywistości. Można zauważyć tutaj brak ciągłości akcji, który pojawia się w momencie, gdy podczas pisania Zoe nagle je przerywa, ponieważ woła ją mama, czy też spotyka się z innym wydarzeniem, jakie odrywa ją od kontynuowania historii, a w nas budzi jeszcze większą ciekawość. Mamy też odwołania do przeszłości, dzięki czemu łatwiej nam się zbliżyć do głównej postaci.

Mimo że jest to powieść młodzieżowa, intuicyjnie wydająca się być niewinną i lekko historyjką, nakłania nas mocno do uruchomienia wyobraźni i powoduje, że zaczynamy prowadzić swoje małe prywatne śledztwo. Mało jest pozycji, w których znajdziemy też trochę kryminału. Z powodu urwanych wydarzeń, jakie opowiada nam główna bohaterka, sami staramy się dopowiedzieć sobie resztę i wysnuć pewne wnioski, chociaż z końcem okazują się w większości przypadków błędne.
 Wisienką na torcie tego małego misz-maszu jest w dodatku trójkąt miłosny, który z początku może wywołać u czytelników wywrócenie oczami, bo "ileż to można", jednak po wczytaniu się, ten wątek okazuje się nie być takim klasycznym i banalnym, za jaki byśmy go chcieli wziąć.

Książka ma też w sobie wiele humoru. Postać Zoe jest wykreowana na bardzo realistyczną młodą dziewczynkę, której zachowanie jest czasami abstrakcją - jak np. wybranie sobie obcego więźnia, do którego decyduje się pisać listy o zbrodni, jakiej się dopuściła. Z drugiej strony, możemy pomyśleć, że cwana z niej dziewczyna lub desperatka, która wręcz potrzebuje wyznać komuś prawdę, ale ma to być jedna osoba, jaka w dodatku zabierze tę prawdę ze sobą, do grobu.

To przyjemna i intrygująca książka. Dzięki niezwykle rozbudowanym postaciom, są one rzeczywiste i stają się bliskie naszemu sercu. To zupełnie coś innego z puli pozycji dla nastolatków, niż do tej pory można było przeczytać. Ciekawi, wciąga i zaskakuje. Dlatego właśnie, warto mieć ją na swojej półce.

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie wydawnictwu Papierowy Księżyc. Aktualnie "Chmury z ketchupu" możecie zakupić w promocyjnej cenie tutaj.

14 Komentarze

  1. Mam tę książkę w planach na trochę później. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej książce i postanowiłam sobie kiedyś po nią sięgnąć, ale jeszcze nie miałam takiej okazji. W sumie to zainteresowała mnie forma tej książki.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo już o tej książce słyszałam i coraz bardziej chcę ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej książce, chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. rzeczywiście i tytuł i fabuła książki do zwykłych nie należy :) widziałam juz okładkę, ale nie zagłębiałam się w jej opis. I teraz widzę, że to był błąd, bo po twojej recenzji widzę, że to może być naprawdę świetna książka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Recenzja zachęcająca, ale ja muszę najpierw wygrzebać się z zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O książce słyszałam wiele dobrego :) będę musiała ją kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle o tej książce słyszałam! Lubię takie nietypowe młodzieżówki, które niosą ze sobą coś zupełnie nowego. Podoba mi się już sam pomysł pisanych przez Zoe listów do zbrodniarza, a także jej kreacja. Naprawdę chciałabym ją przeczytać i poluję już na nią od dłuższego czasu!

    Pozdrawiam
    http://demoniczne-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł faktycznie chwytliwy:) Póki co mam dwie rozpoczęte książki ale po ich skończeniu chętnie sięgnę po tę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi interesująco i na pewno bardzo oryginalnie, ale nie wiem, czy znajdę dla niej czas, bo mam wielkie zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna okładka myślę że się skuszę ;D

    OdpowiedzUsuń