Nie miałam przyjemności spotkać się wcześniej z Panią Agatą, niż w grudniu tego roku. Przez kilka wieczorów towarzyszyła mi książka Siedem Cudów klasyfikowana jako powieść świąteczna. I chociaż zdążyłam już przeczytać ich kilka, ta wyróżniała się jedną istotną cechą.
Siedem cudów to pozycja, w której fabuła została ułożona w nieco innej strukturze niż w przypadku reszty pozycji, jakie pojawiły i pojawią się na moim blogu podczas okresu świątecznego. W całej historii, jest trudno wskazać jednego z bohaterów jako głównego, ponieważ każda postać może nią być - autorka pisząc opowieść zastosowała ciekawy zabieg pisania z perspektywy różnych osób. Każdy z siedmiu przedstawionych bohaterów ma swój ważny udział w całej historii i mimo wszystko problemy z którymi się borykają, a także cała ich historia splata się w jakiś cudny sposób, co tworzy spójną całość dla książki.
Wielowątkowość w przypadku tej historii jest naprawdę ogromnym plusem. Autorka dopracowała każdego bohatera swojej powieści - postacie są różnorodne, o zupełnie odmiennych historiach i charakterach, dzięki czemu nie nudzimy się podczas czytania, mając wrażenie, że spotykamy się cały czas z tym samym.
Opowieść jest lekka i przyjemna, ale brakuje mi w niej morału lub sceny, która skłoniłaby mnie do przemyśleń nad czymś większym. To raczej zlepek historii, po których przeczytaniu można zamknąć książkę i odłożyć na półkę, a następnie wrócić do codziennych obowiązków. Główną problematyką całej powieści jest pytanie, czy bohaterom uda się odkryć magię świąt i poczuć ich klimat. Dla mnie czegoś tu brakowało, ale nie oznacza to wcale, że skreślam tę książkę, bo wcale tak nie jest. Fabuła jest dla mnie troszeczkę nijaka - nie pozostawia po sobie chęci refleksji, ale za to bije od niej świątecznym ciepłem.
Bo uwierzcie mi, autorka świetnie ukazała świąteczny okres. Czytając książkę możemy łatwo zgubić się w swojej wyobraźni, gdzie przechadzamy się ośnieżoną ulicą, mijając ulepione bałwany czy czuć zapach świeżo upieczonych pierników. Pani Przybyłek świetnie zbudowała klimat zbliżających się Świąt, a także genialnie przedstawiła bohaterów, z którymi łatwo nam się jest utożsamiać.
"W końcu święta to czas magii i spełniania marzeń, prawda?"
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.



9 Komentarze
Kolejna świąteczna książka, ktorą muszę przeczytać! 💕
OdpowiedzUsuńMoja lista książek świątecznych starczy już na 15 kolejnych świąt, ale co zrobić, trzeba ją wydłużyć :D
OdpowiedzUsuńNiech tegoroczne święta obfitują mnóstwo cudów. Książka mam w planach. 😊
OdpowiedzUsuńCzytałam jedną książkę, której współautorką była pani Przybyłek i jakoś nie za bardzo mi przypadła ona do gustu, czegoś mi w niej zabrakło. Więc mam mieszane uczucia co do autorki, ale może kiedyś spróbuję przeczytać jej jakąś inną książkę i być może wtedy zmienię zdanie ;).
OdpowiedzUsuńPonadto jakoś nie mam serca do tych wszystkich świątecznych książek... Te wszystkie "świąteczne" klimaty do mnie nie przemawiają. Nie wykluczam jednak, że kiedyś sięgnę po jakąś publikację w tym stylu, ale na pewno nie teraz ;)
To była chyba jedyna ze wszystkich książek świątecznych, które się pojawiły tego roku, która mnie zainteresowała. Szkoda, że recenzja nie jest bardziej entuzjastyczna bo i mój apetyt na nią zmalał ;)
OdpowiedzUsuńNa świąteczny czas w sam raz :)
OdpowiedzUsuńKsiążka jest wydana pod patronatem mojego bloga, ogromnie się cieszę :) Super, że przypadła Ci do gustu i wprowadziła świąteczny nastrój :D
OdpowiedzUsuńWydaje się dość inna. :D Mam ochotę ją przeczytać. :D
OdpowiedzUsuńswiatwedlugkasi.blogspot.com
U mnie czeka grzecznie na półeczce, udało mi się nawet zdobyć autograf :D Obecnie czytam "Zakochane Zakopanem" i myślę, że może po niej wezmę się za Przybyłek :)
OdpowiedzUsuń