Mój pierwszy blog, na którym rozpoczęłam publikowanie prac, powstał w gimnazjum, czyli około dziesięć lat temu. Od tego czasu moja blogerska przygoda ewoluowała na różne sposoby, aż dotarłam tutaj. W międzyczasie było jeszcze bardziej kolorowo, niż mogłoby Wam się wydawać, bo przecież jakimś sposobem jestem na etapie sprzedaży mojej książki. Cały ten proces jak widzicie nie był chwilą, a poświęceniem części mojego życia. Czy żałuję? 



Odpowiedź jest prosta - nie. Przede wszystkim nauczyłam się tego, że w życiu nie ma co żałować decyzji, bo każda jest lekcją, tak jak w tym przypadku. Na początku pisałam do tzw. szuflady. Po pewnym czasie jednak zdawało mi się, że to jest za mało. Długo rozmawiałam z przyjaciółką na temat swojego opowiadania, czy w ogóle powinno ujrzeć światło dzienne, bo tylko ona była moją czytelniczką i to dzięki niej powstał blog. Przekonała mnie do spróbowania, ponieważ sama wiedziała, jak w tamtym czasie potrzebowałam poczuć się doceniona. I stało się, założyłam swojego bloga, na którym udostępniałam rozdziały swojej opowieści.


TEST

Decyzja publikacji w sieci, to także sprawdzenie samego siebie. Często na pewno zadajemy sobie pytania "Czy to na pewno jest dobre?", "Czy jest sens pisać dalej?". Najłatwiejszym sposobem na sprawdzenie swoich umiejętności jest wyjście do ludzi, a w tym przypadku upublicznienia swojej twórczości. Spotykamy się z opiniami obcych ludzi, którzy będą na pewno bardziej obiektywni niż rodzina czy przyjaciele. Oczywiście to ma swoje wady, na które też należy się przygotować, bo nie zawsze opinie będą pochlebne. Zdarzą się hejty, ale pojawi się też krytyka i to właśnie na niej warto się skupić, by pracować nad sobą i stawać się lepszym.


SPOŁECZNOŚĆ

Kompletnie nie spodziewałam się, że komukolwiek spodoba się tematyka oraz fabuła mojej opowieści. Oczywiście, najpierw należało zdobyć to zainteresowanie, więc wysyłałam linki do bloga, prosząc o przeczytanie chociaż kawałka opowieści i skomentowania jednego z rozdziałów. Dzięki temu zdobyłam kilku czytelników, którzy zaczęli polecać moje opowiadanie swoim znajomym, a Ci znajomi polecali swoim znajomym. W ten sposób zbudowałam społeczność, które w późniejszym czasie sama określiła się mianem #CieńFamily. Powstała grupa na facebooku zwolenników całej serii, gdzie każdy wymieniał się spostrzeżeniami, fanartami, podejrzeniami, a potem zdjęciami książki. Serce autora po prostu bije szybciej na widok działań swoich czytelników i ich zafascynowania. Wydaje mi się, że to podstawowy powód, dla którego powinno się publikować w sieci swoje twórczości. Dzięki prowadzeniu bloga, tworzymy społeczność, która po pewnym czasie zaczyna się angażować w to samo, co autor. Dzięki wspólnemu celowi, osiągnięcie sukcesu, to kwestia czasu.

MOTYWACJA

Musicie się zgodzić, że największą motywacją do działania jest wyczekiwanie na rozdział przez czytelników. Kiedy wiecie, że ktoś poza Wami lub bliskimi czyta blogowe wypociny, czujecie potrzebę stałego publikowania, by nie zawieźć swoich zwolenników. To ma swoje plusy, ponieważ wypracowujemy sobie regularne pisanie, co w późniejszym czasie ułatwia nam pracę nad opowieścią czy też książką.

SUKCES

Największym efektem otwarcia się na ludzi i mojej ciężkiej pracy stało się wydanie książki. To stanowi pierwszy, chociaż w moim zestawieniu ostatni powód, dla którego powinno się publikować swoją twórczość w sieci. Dzięki pozostałym etapom - sprawdzeniu siebie, zebraniu społeczności, która mnie motywowała do pracy, wyznaczałam i osiągałam coraz to wyższe cele, które doprowadziły mnie do współpracy z nie jednym, a kilkoma wydawnictwami, czy to w sprawie wydania książki, czy też recenzji książek innych autorów na tym blogu. 



Myślę, że bardziej nie muszę przekonywać Was do udostępnienia swojej twórczości lub przemyśleń. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to do dzieła - nowy rok, nowi my. Czas wziąć sprawy w swoje ręce! Z pomocą przyjdą Wam także moje poprzednie posty z pisarsko-blogowymi wskazówkami. Znajdziecie je tutaj

Jeżeli jednak już macie blogi, koniecznie zostawcie linki w komentarzu - chętnie zajrzę!