Gdy tylko spotkałam się z tytułem książki Agnieszki Lis to wiedziałam, że ta pozycja musi być moja. Muzyka to dla mnie istotny element życia, bez którego nie widzę świata. Słucham jej, kiedy tylko mogę, a nawet kiedy nie mogę lub nie powinnam. ;) Z tego powodu opowieść, która poniekąd związana jest z muzyką stała mi się bliska jeszcze zanim ją przeczytałam. Ale co wydarzyło się tuż po? 




Igor trafia do szkoły z internatem. Jest skryty i unika ludzi. Gdy otrzymuje od wujka swój pierwszy aparat fotograficzny odkrywa pasję, która będzie towarzyszyć mu przez całe życie.

Po kilku latach od zakończenia szkoły Igor poznaje Elżbietę – utalentowaną i odnoszącą sukcesy pianistkę. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie. Czy jednak miłość do muzyki nie jest dla niej ważniejsza, niż miłość do fotografa? Jaką rolę odegra bolesna przeszłość Igora?


Zacznijmy od faktu, że książkę czyta się w niezwykle szybki sposób. Pierwszy raz poznaję twórczość pani Agnieszki i muszę przyznać, że język jest bardzo lekki i przyjemny dla oczu. Wszystko w opowieści jest jasne, dobrze przemyślane i ma sens. Autorka zastosowała ciekawy zabieg - poznajemy bowiem w książce punkt widzenia bohaterki oraz bohatera, naprzemiennie. 

Mamy tutaj często pojawiający się problem u ludzi - ustalenie priorytetów - czy będzie nim miłość, czy może kariera zawodowa lub oddanie się pasji? Bohaterowie - Isabel oraz Igor - stają przed tym wyborem, co również skłania nas do refleksji. Co jest w życiu najważniejsze? 

A skoro mowa już o bohaterach, są bardzo dobrze zobrazowani przez panią Lis. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie każdy detal, który ich dotyczy. Jeśli chodzi o osobowość, bohaterowie są zdecydowanie różni. Igor jest typem samotnika. Jest cichy, skromny, a po otrzymaniu aparatu zafascynowany fotografią. Jego teraźniejszość wykreowała przeszłość, zostawiając głębokie rany w sercu. Isabel natomiast jest popularną pianistką, zakochaną w Hiszpanii, której niekoniecznie odpowiada rozgłos.

Tak naprawdę mamy tutaj styczność z dwoma opowieściami. Główną zagadką, jaką sobie stawiamy czytając pierwsze rozdziały, to pytanie, czy ta dwójka postaci jest w jakiś sposób ze sobą połączona? Nie zdradzę Wam tego, bo nie lubię spoilerować. Ale mogę powiedzieć Wam, że warto zakupić tę książkę, aby się dowiedzieć.

Agnieszka Lis wprowadza nas do zupełnie nowego świata - świata muzyki i fotografii. Zaprasza nas, czekając w progu i opowiada przepiękną historię, ucząc nas dodatkowo sztuki. Poznajemy te zainteresowania zupełnie od kuchni. Dowiadujemy się nowych, ciekawych rzeczy i obserwujemy, jak za pomocą sztuki, kreuje się świat.

Muzyka Twojej duszy obfituje we wzruszenie, śmiech, ale bardzo mocno w głębokie przemyślenia na temat rzeczy, z którymi spotykamy się codziennie. Poruszane są w tej książce tematy samotności mimo wielkiego szumu, alkoholizmu czy też po prostu przewrotności życia. Treść jest prosta, a jednocześnie skomplikowana. I nie brakuje w niej sztuki, także pasjonaci muzyki czy fotografii będą czerpać jeszcze większą przyjemność z lektury. A nawet pokuszę się o stwierdzenie, że odnajdą się w niej fani książek psychologicznych! 

Podsumowując, ja na dzień dzisiejszy wiem, że z autorką się nie rozstanę za szybko. Sprawdzę pozostałe jej książki, ponieważ skradła moje serce, a niewielu autorów to robi. A Wam serdecznie polecam - na chłodny, zimowy wieczór, który spędzacie z gorącą herbatą i oby niedługo z tą pozycją. 

Książkę zakupicie tutaj. Ja dziękuję za możliwość przeczytania wydawnictwu Czwarta Strona.