Na samym wstępie muszę zdradzić, że ostatnio najchętniej czytam książki od wydawnictwa Editio Red. To opowieści, które najrzadziej odkładam na półkę i zapominam. Kryją w sobie wiele emocji, pozostawiają niedosyt, a czasem złamane serce. Tak samo było w przypadku książki W kajdankach miłości.


Szczerze mówiąc, to już na samym początku chciałam odrzucić książkę w kąt. Nie byłam zupełnie do niej przekonana i z takim lenistwem śledziłam historię Granta i Emmy, że to głowa mała. Akcja była monotonna i nudna. Jednak w pewnym momencie, gdy wszystko przyspieszyło, książka zaczęła trzymać w napięciu i trudno było zrezygnować mi z lektury.

Ciekawość nad tym, jak książka się skończy wzięła górę i zaczęłam śledzić ją za pomocą jednego tchu. Autorka ma bardzo ciekawy styl - opisała relację dwójki postaci w zabawny, uroczy sposób, z nutką tajemniczości, lęków oraz obaw. Nie ułatwiała im życia, a wręcz przeciwnie - komplikowała sprawy na tyle, na ile wyobraźnia jej pozwoliła. Dzięki temu, czytając tę historię przestajemy się w pewnym momencie nudzić, a pochłaniamy książkę.

Końcówka tej historii łamie mi serce. Naprawdę. I nie wiem czy to za sprawą pojawienia się skrzywdzonego dziecka, rozwikłania zagadki i pokazania całej prawdy, ale naprawdę finał jest emocjonujący. Na szczęście to tylko chwilowe, bo autorka tylko nas straszy negatywnym finałem tej historii.

K. Bromberg pokazuje nam coś więcej, niż tylko romantyczną opowieść z erotycznym tłem. Tutaj jest fabuła, jest akcja, są zagadki wymagające rozwikłania; problemy, z którymi należy sobie poradzić oraz uczucia, jakie tłumią się w bohaterach. Wątek romantyczny i sceny miłosne są stonowane, co wychodzi zdecydowanie na plus. Dlatego polecam Wam W kajdankach miłości. Może na początku trochę będzie Was nudzić, ale warto przez to przebrnąć dla reszty stron tej książki.

Książkę zakupicie tutaj. Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu: