Nie raz wspominałam na blogu, jaką jestem wielką fanką serialu Pretty Little Liars. Niestety nie udało mi się przeczytać serii książek Marlene King, ale myślę, że produkcja wystarczająco dobrze odzwierciedliła jej twórczość i jednocześnie pozostawiła po mnie ogromny niedosyt, co już wskazuje na to, jak fantastyczną fabułę miał ten twór. Żadnym zaskoczeniem jest więc, że gdy pojawia się książka, film lub serial o podobnej tematyce, od razu rzucam się na niego. Z tego powodu właśnie dziś opiszę Wam swoje odczucia i doświadczenia, jakie tyczą się Kłamstewek autorstwa Mele Dany.



Na wstępie zaznaczę, że naprawdę nie mam nic do podobnych historii. Zdarzyło mi się już czytać takich kilka więc nie przeszkadzała mi tutaj zbliżona fabuła. Czytając jednak takie książki, łatwo jest mi je porównywać do tych drugich, bo w końcu jest to mniej więcej ta sama tematyka. Z tym że w przypadku Kłamstewek była ona aż za bardzo zbliżona i w dodatku.. słaba. Raz już miałam taką przygodę z Barwami miłości, które przypominały tańszą wersję 50 twarzy Greya i zarówno jak tam nie wyszło, tak tutaj również.

Chciałabym pominąć fakt - ale nie mogę - że fabuła aż za mocno przypomina Słodkie kłamstewka. Bardzo mało elementów fabuły Marlene King zostało zmienionych na swój sposób. Mamy tu również do czynienia z grupką przyjaciółek, z tym że nie ginie jedna z nich jak w amerykańskim PLL, a "obca" początkowo dziewczyna ze szkoły, która później wysyła wiadomości "zza grobu". Reszta idzie podobnym torem, ale jak już pisałam - słabym, mało przemyślanym i pełnym zagubienia.

Rozczarowałam się, ponieważ autorka sprawiała wrażenie, jakby pogubiła się we własnej historii. W pewnym momencie nic nie trzymało się kupy, coś nagle się kończyło, a cuś innego urywało. A znowu inne momenty w książce były nijak zgodne z poprzednimi założeniami ich dotyczącymi. Coś poszło tutaj mocno nie tak. Rozumiem, że jest to typ lżejszej, młodzieżowej książki, ale no.. bez przesady.

Jedynym plusem, jaki zauważyłam i który naprawdę broni tę książkę są dobrze skonstruowane postaci - każda z nich jest charakterystyczna i już na samym początku czytelnik jest w stanie nawiązać z nimi więź. Wywołują pozytywne lub negatywne odczucia - jednych z miejsca pokochasz, drugich momentalnie znienawidzisz, a trzecich będziesz żałować. Każdy z bohaterów jest wyrazisty, niektórzy przechodzą również przemiany lub pokazują drugie oblicza.

Podsumowując, Mele Dany mnie nie porwała, a raczej sfrustrowała zbyt dużym podobieństwem do Słodkich kłamstewek. Nie mam problemu z czytaniem książek o podobnej tematyce, ale mam problem z odgrzewanym kotletem, który w dodatku był robiony w jakiejś słabej panierze, a w tym przypadku trochę tak było. Fabularnie dla mnie niestety Kłamstewka nie wypaliły, natomiast uważam, że autorka dobrze się spisała w kreacji każdej z postaci i za to wielkie brawa.

Jeżeli ktoś z Was miałby ochotę przeczytać Kłamstewka, może zakupić książkę tutaj. Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu: