Wyobraźcie sobie, że koleżanka wyciąga Was do kina na nowy film. Brzmi naturalnie i niewinnie, prawda? Umawiacie się na spotkanie, idziecie na miejsce, kupujecie popcorn i siadacie na krzesłach, czekając na start produkcji. Problem w tym, że to Wasz ostatni seans, z którego nie wychodzicie żywi..




To było dźgnięcie w mroku.W pewien chłodny zimowy wieczór podczas seansu Psychozy w kinie mieszczącym się w sercu Nowego Jorku ktoś wbił szpikulec do lodu w kark Chanel Rylan, a potem niespostrzeżenie zniknął w tłumie pijaków i turystów na Times Square. Przyjaciółce ofiary śmierć Chanel wydała się równie nierzeczywista, jak stary, czarno-biały film, na który wspólnie się wybrały. Jednak krew dziewczyny spłynęła czerwienią, a w jej śmierci nie było nic fikcyjnego. Morderstwo sprawia wrażenie skrupulatnie zaplanowanego, a jednocześnie dziwnie mało osobistego. Do główkującej nad nim porucznik Eve Dallas nieoczekiwanie zgłasza się autorka thrillerów policyjnych. Pisarka rozpoznaje zbrodnię, bo… opisała ją wcześniej na kartach własnej powieści. Dallas nie wierzy w przypadek, zwłaszcza że śmierć zamordowanej niedawno prostytutki również przypomina scenę z książki tej samej autorki. Czyżby zabójca czerpał inspirację z jej wyobraźni? Jeśli to prawda, morderstwo w kinie jest dopiero drugą z długiej serii zaplanowanych przez niego zbrodni...


Przyznam szczerze, że nigdy nie ciągnęło mnie do Nory Roberts i tak naprawdę niewiele wiem o tej autorce. Moim ogromnym zaskoczeniem było, gdy dowiedziałam się, że Śmierć i Mrok jest jej autorstwa. Jeszcze bardziej byłam zdziwiona, kiedy okazało się, że sięgam po ostatnią dotychczas wydaną część z całej serii Oblicza Śmierci. Nie zniechęciło mnie to jednak do przeczytania tej książki, a wręcz przeciwnie - sięgnęłam po nią dosyć szybko, ponieważ do tej pory Norę kojarzyłam z zupełnie innymi twórczościami. Zaintrygował mnie więc ten kierunek.

Bohaterowie są bardzo realistyczni dzięki szczegółowemu opisowi i przedstawieniu ich czytelnikowi. Łatwo jest nam ich poznać, ale również i związać z nimi. Autorka powoli odkrywa części swojej układanki i ze spokojem pokazuje nam całą fabułę. Możemy się więc rozkoszować tym co dostajemy, nie dostając przy tym zawału co stronę. Czy to dobrze? Każdy odbiera to na swój sposób - jednym podobają się kryminały delikatne, drudzy wolą dostawać mocnego szoku. Ja należę do tej drugiej grupy, więc powolna akcja pozostawiła u mnie lekki niesmak, ale mimo to nie skreśliłam tej książki, bo sam pomysł i konstrukcja fabuły jest tak niesamowicie dobra i dopracowana, że nie sposób było zrezygnować z czytania. To książka stonowana, o wolnym obrocie wydarzeń, ale uwierzcie mi, że potrafi zszokować i zaskoczyć, a wydaje mi się, że to właśnie to jest najważniejsze. Bo nie zawsze trzeba czytelnika zaskoczyć krwią lub morderstwem - można to zrobić poprzez zwrot akcji, który da do myślenia. W ten sposób gra Nora Roberts i to czyni jej książkę wyjątkową.

Śmierć i mrok to naprawdę interesująca historia, która nakłania do sprawdzenia reszty książek Nory Roberts. Może to nie jest kryminał najwyższych lotów, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest on wart przeczytania, a nawet trzymania na swojej półce.

Książkę zakupicie tutaj. Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu: