Ile razy zdarzyło Wam się zakrywać swoje cierpienie innymi sprawami? Ciężko zliczyć, co? Dobrze trafiliście, bo mam książkę, która zrobi małą powtórkę z rozrywki, jeśli chodzi o prawdziwe życie, ale odczujecie względem niej niemałą przyjemność. Oto najnowsza książka autora Nigdy, trochę, do szaleństwa!, którą miałam przyjemność jakiś czas temu recenzować tutaj.
Kiedy dowiedziałam się, że Adi Alsaid wydaje kolejną książkę, nie zastanawiałam się - musiałam ją mieć. Cenię tego autora za lekkie pismo oraz poruszanie tematów, które dotykają każdego z nas, są bardzo przyziemne i w fabule tkwi wiele realizmu. Z tej rzeczywistości tworzy przepiękną historię, która chwyta za serce, pod którą podpisuję się i serdecznie polecam.
Sprawdźcie sami, co tym razem Adi ma nam do zaoferowania.
Kiedy takie spojrzenie widzisz u jednego osiemnastolatka, zaczynasz go żałować. Kiedy
widzisz, jak wymienia się nim dwoje nastolatków, to bez względu na to, jak wielki z ciebie
cynik, zaczynasz myśleć, że tylko oni naprawdę rozumieją miłość. I to, jaka powinna
być szalona.
Jak żyć ze złamanym sercem?
Leo zerwał z Lu latem, tuż przed rozpoczęciem college`u. Teraz Lu jest zbyt rozbita,
by wymyślać tematy i pisać felietony do popularnego internetowego magazynu dla
nastolatków. Jeśli jednak nie odzyska twórczej energii, straci szansę na upragnioną
karierę dziennikarską i... stypendium na New York University.
Kiedy Lu jest świadkiem kłótni nieznajomej pary, która ma się rozpaść przed rozpoczęciem
studiów w różnych częściach kraju, nagle jej umysł zaczyna pracować. Śledzenie
ich historii staje się dla niej inspiracją, a przy okazji leczy je własne złamane serce.
Jedno jest pewne... jeśli Lu nie zdoła napisać dobrego tekstu przed końcem wakacji,
może zapomnieć o studiach na prestiżowej uczelni i pożegnać z wymarzoną przyszłością.
Wzruszająca opowieść o miłości, związkach i bólu rozstania.
Książkę znajdziecie tutaj. Jej premiera już 12-tego lutego. Za możliwość objęcia jej patronatem, dziękuję Wydawnictwu:




2 Komentarze
Gratuluję bardzo ciekawego patronatu. Śliczna okładka. 😊
OdpowiedzUsuńZ chęcią bym przeczytała. Myślę, że książka by mi się spodobała :D No i ta okładka jest śliczna :)
OdpowiedzUsuń