Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa tej książki, ponieważ to chyba mój pierwszy polski romans w takim delikatnie mrocznym klimacie. Kiedy przeczytałam opis Nowej Tożsamości, od razu zainteresowałam się tym utworem, a dopiero później zobaczyłam że autorem jest polska autorka. Z tego powodu, gdzieś w mojej głowie poprzeczka automatycznie podniosła się.
Co zdecydowanie mi się podoba, to koncepcja fabuły. Tajemnicze morderstwo, które z początku wydaje się być samobójstwem zmusza głównego bohatera do ucieczki, chociaż dopóki sprawa się nie wyjaśni. Z czasem rodzą się kolejne wskazówki dotyczące zabójcy, a w między czasie największy podejrzany, który na pewno nie miał z tym nic wspólnego, poznaje nową miłość swojego życia.
Bohaterowie tej historii są wyraźnie nakreśleni i bardzo łatwo jest ich sobie wyobrazić. Na początku byłam niesamowicie zafascynowana główną bohaterką, która nie miała łatwego życia - przyszłość Emily została wyraźnie nakreślona przez rodziców. Mimo że bardzo chciała być prawnikiem, to zwyczajnie nie nadawała się charakterem do tego zawodu, ale wpływowa rodzina załatwiła jej pracę w najlepszej kancelarii. Igor też jest postacią niczego sobie - bardzo atrakcyjny, zraniony przez żonę mężczyzna, a w dodatku wplątany w jej zabójstwo mimo alibi.
Wydaje mi się jednak, że o ile fabuła jest genialna, a postacie wyraziste i szczegółowo opisane, tak sama akcja dzieje się za szybko, a pewne zachowania bohaterów są dla mnie zupełnie niejasne. Wiele razy w mojej głowie pojawiał się wielki znak zapytania, gdy czytałam co Igor lub Emily wyprawiają. Było to dla mnie trochę sprzeczne i totalnie niezrozumiałe względem całej fabuły. Ponadto już przy ich pierwszym spotkaniu odczułam, że tempo znacznie przyspiesza, kiedy cała ich relacja mogłaby potoczyć się spokojniej. Ich zachowania przypominały chorągiewkę poruszającą się tak, jak jej wiatr zawieje. Raz Cię chce, raz nie, a w sumie to jednak tak, ale nie... Za dużo było dla mnie tych zmienności. Brakowało mi też tego, aby ich relacja rozwinęła się spokojnie i nie mówię tutaj o zbliżeniach fizycznych, ale o bliższym poznaniu, a przynajmniej w mojej opinii nawet to potoczyło się za szybko. Zbyt krótko się znali, aby mówić tak szybko o miłości. Zbyt łatwo wybaczali nawet najdziwniejsze kłamstwa. No ale cóż, można to wszystko wytłumaczyć tym, że miłość może być ślepa oraz może być od pierwszego wejrzenia.
Jeśli chodzi o zakończenie, spodziewałam się go już po przeczytaniu pierwszych stron książki, ale nie jest to wielki kryminał, który miałby skrywać tajemnice do samego końca więc nie uznaję tego za minus. Uważam, że jak najbardziej jest ono satysfakcjonujące i nikogo nie zawiedzie nawet, jeśli czytelnik domyśla się w połowie książki co może się wydarzyć.
Nowa Tożsamość intryguje i sprawia, że chcemy więcej - ma swoje mankamenty, ale nie zmienia to faktu, że przeczytałam ją w jeden dzień, bo tak mnie pochłonęła. Mogłaby być bardziej dopracowana, mniej dynamiczna. Nie uznaję jej jednak za złą pozycję czy zmarnowany czas. Bardzo przyjemnie mi się czytało historię Emily i Igora.



3 Komentarze
Na pewno przeczytam te książkę, w trochę późniejszym czasie. 😊
OdpowiedzUsuńZapowiada się interesująco ;)
OdpowiedzUsuńMi ostatnio w oko wpadła oferta dentysta gdynia i chyba umówię się tam na wizyte. Mam kilka zębów do wyleczenia i nie chce już z tym zwlekać. Czas najwyższy wziąć się w garść i wyleczyć zęby. Zwłaszcza, że chcemy z mężem starać się o dziecko.
OdpowiedzUsuń