Bardzo rzadko sięgam po książki, które odsyłają do czasów wojny lub są z nią w jakikolwiek sposób związane. Odsuwam od siebie te czasy oraz tematy dotyczące historii, ponieważ jako osoba emocjonalna, bardzo szybko się wzruszam. Dlatego w obawie, że ta tematyka pochłonie mnie zbyt mocno, zawsze omijałam ją szerokim łukiem. Znalazłam jednak opowieść, która jest związana z naszą historią, ale nie chodzi w niej o to, co dokładnie wtedy się działo, a o ludzi i ich wybory.
Nowa twórczość Magdaleny Wali, czyli Ostatnia iskra nadziei to kontynuacja serii Za zakrętem, w której obserwujemy relacje małżonków oraz ich perypetie. Miłość, a może lepiej to ująć hm... zauroczeniem, złączyły bohaterów już w młodzieńczych czasach i potem stanęli na ślubnym kobiercu. W drugiej części serii akcja rozpoczyna się od urodzin głównego bohatera, który postanawia być na nich nieobecnym, podczas gdy jego żona czeka w domu razem z rodziną na jego przybycie i kolokwialnie mówiąc zbiera baty za nieupilnowanie męża oraz za obojętność w stosunku do niego. Główna bohaterka odnajduje swój spokój u sąsiadki, która okazuje jej wsparcie, wspominając również swoją miłość, z pola bitwy.
Cała opowieść skupia się na uświadomieniu sobie, że pewne rzeczy da się naprawić tylko jeśli obie strony tego chcą. Ze stratą należy się pogodzić i ruszyć dalej, aby nie pójść na dno, na które ciągnie druga osoba. Ta książka również pokazuje, jak ważne jest wzajemne pielęgnowanie uczucia, jakim jest miłość. Jest przepełniona życiowymi mądrościami, które mogą pomóc niejednej osobie. Przedstawiony problem w książce jest bardzo dobrym odwzorowaniem rzeczywistości - tego, jak zmienia się pokolenie oraz ich priorytety. W czasach wojny liczyło się to co jest tu i teraz oraz silne uczucie do drugiego człowieka, które sprawiało że byliśmy w stanie wszystko dla niego poświęcić, a obecnie ta siła gdzieś się zatarła, a wartość miłości znacznie spadła. Autorka szczegółowo opisała bohaterów, tworząc ich tym samym bardzo realistycznie - każdy z nich ma wady i popełnia błędy. Jedni się na nich uczą, a drudzy, cóż... ponoszą konsekwencje, które może kiedyś zauważą. Głęboko rozwinięte historie sprawiły, że bardzo łatwo przywiązałam się do charakterów i przeżywałam wspólnie z nimi ich przeszłość oraz teraźniejszość.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to brakowało mi jednak treści z perspektywy bohaterki naszych czasów. Książka napisana jest w sposób przeplatany punktem widzenia dwóch bohaterek - Adriany oraz jej starszej sąsiadki Agnes, która wspomnieniami wraca do wojny i wydaje mi się, że właśnie jej historia przeważała nad tym, co działo się u Adriany. Wolałabym, żeby to rozłożenie było równe, ale nie ukrywam, że mimo tego małego mankamentu, jaki delikatnie mi przeszkadzał, to dzieło Magdaleny Wali wciąż miało swoją magię i trafiało do mojego serca.
Ostatnia iskra nadziei była poruszająca, wzruszająca, głęboka i przede wszystkim bardzo prawdziwa. Czytało się ją błyskawicznie, nie zważając na płynący czas. Nie wiem ile godzin minęło, ale nagle znalazłam się na ostatniej stronie i byłam zszokowana. Chętnie przeczytam więcej publikacji autorki i szczerze polecam jej książkę - jeśli jeszcze się zastanawiacie czy po nią sięgnąć, to przestańcie i po prostu to zróbcie.




3 Komentarze
Ta książka doskonale wpisuje się w mój gust czytelniczy, więc na pewno po nią sięgnę. 😊
OdpowiedzUsuńBędę miała na uwadze, kiedy skończę obecne książki 🤗📚
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie na miły dzień i cały udany nowy tydzień 🙋🌼🌞🍓☕
Uzależnienia dotykają coraz więcej osób. Niestety większośc z nich nie chce się leczyć. Nam udało sie ostatnio przekonać ojca do leczenia i znaleźlismy mu prywatny ośrodek leczenia uzależnień. Mam nadzieję, że uda mu się pokonać chorobę.
OdpowiedzUsuń