To moje kolejne spotkanie z Vi Keeland. Bardzo lubię jej twórczość, mimo że przy ostatnim duecie twórczym z Penelope Ward odczułam duże rozczarowanie. Nie skreśliłam autorki ze względu na to, że jej książki zawsze oceniałam dobrze, więc jej nowej publikacji również postanowiłam dać szansę i kredyt zaufania.
Na początku całej historii miałam wrażenie, że czegoś nie czytałam. Wydawało mi się, że zabrałam się za drugi tom książki, bo nagle pojawiła się postać, którą bohaterka doskonale znała i przez to miałam lekkie odczucie, że też powinnam ją znać. Specjalnie sprawdziłam w sieci, czy nie wzięłam się za drugi lub trzeci tom przygód bohaterów, ale okazało się, że książka tak się zaczynała - od nieznajomego, który jednak był znajomym. Później autorka obdarowuje nas paczką wspomnień i retrospekcjami z przeszłości, kiedy to dwójka postaci była w sobie zakochana, a potem ich relacja skończyła się przez jedno, ale bardzo bolesne oszustwo.
I... po raz pierwszy nie polubiłam głównego bohatera, który wparował do całej historii, jak książę. Z początku wydawał mi się trochę taką czarną owcą tej opowieści, która przyszła rozbić pozornie idealny związek, bo tak mu się podoba i tak chce. Z czasem przekonałam się, że między Greysonem, a Laylą jest wyjątkowa chemia, która mnie ciekawi i Pan wielki Westbrook kupił mnie. No i zaczęłam iść za nim jak w ogień, kibicując mocno, aby odzyskał Laylę - miłość swojego życia.
Może nie jest to historia wysokich lotów, pełna kreatywności i o nowym temacie, ale ma swój urok, któremu ciężko się oprzeć. Im dalej brnęłam w opowieść, tym bardziej zakochiwałam się w obu postaciach i nie mogłam doczekać się, aż do siebie wrócą pomimo kłamstw Greysona i rozczarowaniu, jakie przeżyła Layla.
Autorka perfekcyjnie oddała uczucia obu bohaterów, z jednej strony brak zaufania z powodu kłamstw, a z drugiej intensywna namiętność, jaka ciągnęła ich do siebie. Książka jest lekka, z poczuciem humoru. Czyta się ją szybko i przyjemnie, bacznie śledząc i przeżywając perypetie postaci. Może brakuje jej drugiego dna, głębszego sensu, ale uwierzcie mi, że podczas czytania wcale to tak nie przeszkadza. Postacie i ich relacja naprawdę nadrabiają tutaj banalną fabułę.
Vi Keeland zakończeniem po prostu pozamiatała. Jako rasowa pani uczuciowa, łzy polały się same i pozostała jedynie tylko satysfakcja z przeczytanej już książki. Naga Prawda wzrusza, łamie serca i pokazuje w szczegółowy sposób, jak czasem trudna może być miłość. Serdecznie polecam ją tym, którzy szukają czegoś do przeczytania podczas wyjazdu lub "na szybko".
Książkę znajdziecie tutaj, a za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


3 Komentarze
Lubię książki które tak mocno wzruszają i wstrząsają czytelnikiem. Będę miała ten tytuł na uwadze. 😊
OdpowiedzUsuńO, jestem ciekawa, czy będę mieć podobne odczucia :D Lektura jeszcze przede mną, a twórczość Autorki uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńNa wakacjach przeczytam!
OdpowiedzUsuń