(weheartit)
Witaj! Tak, to znowu kolejny post z serii porad i wskazówek,
ale mam dla Ciebie coś jeszcze! Tym razem będę bazowała na swoich
doświadczeniach i odczuciach, więc uważaj, bo podzielę się z Tobą moimi małymi
sekretami! Czyli… nic nowego, bo w pewnym sensie to właśnie robię na tym blogu.
Początki bywają trudne i doskonale zdaję sobie z tego
sprawę. Nagle w mojej głowie pojawia się pewien pomysł, kiedy siedzę
przeglądając strony internetowe lub… śnię. Jest jakiś zarys, nie umiem opisać
konkretnie jaki, ani nie potrafię go rozbudować! Powiedzmy, że mamy kartkę
papieru, na której narysowaliśmy ludzika o nazwie „Myśl”. No i co dalej?
Muszę Wam powiedzieć, że kartka papieru to naprawdę dobra
przyjaciółka pisarza. Nawet nie macie pojęcia ile razy zamiast napisać proste
zdanie mam ochotę zwyczajnie kręcić ślaczki po kartce dla rozluźnienia,
ponieważ nie umiem wyrazić w słowach tego, co siedzi w mojej głowie. A może
czas zmienić profesję i stać się żeńską wersją Picasso? Hm.. chyba zostanę przy
swoim. Do rzeczy…
Planuj!
Na jednej myśli, która pojawiła się niespodziewanie
budujecie swoje opowiadanie. Przede wszystkim błędem będzie, jeżeli zaczniesz tłumić to w swoim umyśle. Pewne rzeczy umkną z czasem, dlatego lepiej jest
je przelać na papier i chociaż wiem, że czasem bywa to skomplikowane… nikt nie
mówi Wam, że koniecznie musicie to zapisać. W pewnych sytuacjach wystarczy
narysować kółko czy ludzika, który będzie znakiem mającym swoje znaczenie. To
jedno z ćwiczeń na zapamiętywanie i dobry sposób na naukę, o czym dowiedziałam
się na studiach. Szok.
Sporządzanie notatek pozwala nam potem ułożyć fabułę w
całość, więc śmiało – poświęć jeden ze szkolnych zeszytów na swoje opowiadanie.
Zapisuj najważniejsze rzeczy – dialogi, cytaty, opisy, słowa, zdania, rysunki,
które przychodzą do Twojej głowy. Uwierz mi, że przy kolejnych krokach, jakie
podejmiesz, będzie Ci o wiele prościej stworzyć coś logicznego i spójnego.
Polecam diagramy, wypunktowywanie pewnych scen i zapisywanie
dialogów. Siadając do komputera otwieram swój zeszyt, a także czystą stronę w
wordzie, po czym przepisuję dialog pod który później tworzę scenę, a scenę
dopasowuję do odpowiedniego rozdziału.
Od początku do końca, a może od końca
do początku?
Jestem osobą, której z trudem przychodzi układanie fabuły od
prologu do epilogu. Wiele osób twierdzi, że tak zwane pisanie na żywioł nie
jest czymś dobrym, ale ja nie znalazłam jeszcze w tej metodzie wad. Skoro masz
wenę, a coś siedzi w Twojej głowie, dlaczego masz nie przelać tego na papier, a
później budować resztę? Bardzo często
zdarza mi się zaczynać od ostatniego rozdziału opowieści. W mojej głowie
pojawia się ostatnia scena, dramatyczna i pełna akcji, a potem zaczynam
zastanawiać się, jak mogłoby wyglądać całe opowiadanie. I takim oto sposobem…
tworzę.
Pewne sceny mogą wydawać nam się trudniejsze jednego dnia,
natomiast drugiego o wiele prostsze. Nikt nam nie zakazuje omijania niektórych
części opowieści i wracania do nich, kiedy najdzie ochota. Zabierzmy się więc
za coś, co jest lekkie i przyjemne. Głupotą będzie siedzenie nad jednym
fragmentem przez cały dzień starając się napisać chociaż jedno słowo. Skoro
muzyka, herbata, śpiew ptaków czy wieczór nie działają… przeskocz fragment i
zabierz się za następny – taki, który sprawi Ci przyjemność. Nie marnuj swojego czasu i energii, bo
przecież to one są tutaj najistotniejsze.
Pisz to, co przyjdzie do Twojej
głowy!
Czemu nie? Nie przejmuj się wyglądem zdań, błędami oraz
faktem, że treść jest mało estetyczna. Zawsze możesz cofnąć się do danego
rozdziału i zmienić każdy akapit. Poza tym, przed publikacją lub oddaniem
swojej twórczości wydawnictwu na pewno zrobisz korektę. Wtedy możesz edytować
wszelkie niedociągnięcia, ale niech Twoją pierwszą myślą nie będzie pisanie na
jakość, a na temat. Opisywana scena ma mieć klimat, poruszyć czytelnika i
zainteresować go. Aby to zrobić, musisz skupić się na emocjach jakie targają
bohaterami w danej chwili. Nieważne, jaka jest ilość słów przechodząca przez
Twoją głowę w danym momencie – wypisz je. Kiedy skończysz, zajmiesz się
następnym krokiem, czyli poprawkami.
Daj coś od siebie!
Skoro chcesz pisać, a później wydać dobrą książkę – bądź
otwarty/a. Wielu autorów ma wiele wspólnego ze swoją opowieścią, niektórzy
piszą ją na faktach autentycznych, inni zaś wplatają kilka wątków z życia w
historię, która ogółem jest zmyślona. Ty też dołóż coś od siebie! Ciężko jest
pokazać swoją prawdziwą twarz przed obcymi ludźmi, ale uznaj czytelników za
przyjaciół. Oni przeżywają Twoją opowieść tak samo jak Ty, a czasami nawet
bardziej. Śmieją się, a także płaczą razem z Tobą, a przede wszystkim –
rozumieją Cię poprzez historię, jaką im przekazujesz.
Nastaw się na negatywne
opinie
Każdy z nas zaczynając czeka na
pierwszy komentarz. Nie możesz oczekiwać samych zachwalań Twojej pracy.
Przywyknij do tego, że nie każdemu podoba się wszystko i zawsze znajdzie się
ktoś, kto skrytykuje Twoją opowieść. Nie załamuj się z tego powodu, ani nie
wylewaj swojej nienawiści w stronę tej osoby. Krytyka ma nieść pomoc, nie
uderzać w Twoją dumę i burzyć plany, jakie sobie wymyśliłeś/aś. Dzięki uwagom
od czytelników możesz dopracowywać swoją książkę, nanosić odpowiednie poprawki
i zauważać błędy. Są osoby, które będą wytykały Ci potknięcia specjalnie i
robiąc to w najmniej sympatyczny sposób, ale nie na takiego typu ludziach świat
się kończy. Na pewno wielu czytelników będzie Twoim asystentem, któremu będzie
zależało na szlifowaniu Twojego warsztatu, a nie dogryzaniu. Wniosek? Przyjmuj
krytykę na klatę, a złośliwości ignoruj. Pamiętaj, że karma wraca!
Po przeczytaniu moich wypocin nasuwa się już tylko jedno pytanie: "No dobra, a co potem?" na które z chęcią Ci odpowiem.
A potem, zasiądź przed komputer lub weź do ręki zeszyt wraz z długopisem i zacznij tworzyć!
Jeżeli podobają Ci się moje wpisy i jesteś gotów na więcej, zaobserwuj bloga poprzez kliknięcie u dołu strony lub polub Trzy Kropki Nienawiści na facebooku, aby być na bieżąco.



1 Komentarze
bardzo pomocny post :) uświadomił mi kilka spraw i teraz tylko czekam na więcej porad! :D
OdpowiedzUsuń