Nie ukrywam, że Zapisane w bliznach była jedną z książek, jakich po prostu wyczekiwałam w tym roku. Adriana Locke zdecydowanie zdobyła mnie swoją twórczością, zwłaszcza przy czytaniu Poświęcenia, które jest genialną historią. Dlatego czułam, że autorka mnie nie zawiedzie również przy tej książce, a nawet więcej - zmiażdży moje serce, które potem rozpadnie się na kawałeczki.
Lektura historii Elin i Ty pochłonęła mnie do granic możliwości. Jak sami wiecie, rzadko zdarza się, żeby jakakolwiek opowieść spełniła moje oczekiwania do takiego stopnia. Ale bohaterowie są tutaj tak sobie bliscy, a jednocześnie odlegli, że nie sposób jest oderwać się od poznawania ich życia oraz tego, z czym się borykają i jakim wyzwaniem dla nich jest miłość. Przedstawiają związek pełen uczucia, ale też tajemnic i sekretów, które niszczą to, co jest między nimi. Uczą się budować, naprawiać, walczyć, ale przede wszystkim podejmować tego typu wyzwania pomimo strachu lub wątpliwości.
Sam styl pisania był lekki i płynny, ale za to z głębokim przekazem, który poruszał sumienia. Może miejscami bywało za dużo opisów, aczkolwiek nie było to dużą przeszkodą, zwłaszcza że samą książkę czytało się naprawdę szybko. Autorka dzięki szczegółowemu rozrysowaniu postaci, pozwoliła nam się z nimi utożsamić, jednocześnie serwując nam mocny wyciskacz łez przedstawioną przez siebie historią, która została naprawdę dobrze i szczegółowo dopracowana. Co również wyróżnia Adrianę Locke to niepodważalny fakt, że umie grać na emocjach czytelnika i przekazywać uczucia poprzez treści. Swoimi historiami o miłości, błędach, stracie i przyjaźni potrafi roznieść na łopatki. Dosłownie. Uważam, że takie zagrywki powinny być karane! W jej książkach ciężko doszukać się minusów. No chyba, że...
Jedynym rozczarowaniem z jakim spotkałam się w tej książce okazał się fakt, że opowieść Adriany Locke zakończyła się. I to tak szybko. Naprawdę, nie czułabym się zawiedziona, gdyby ta książka miała więcej niż jedną część lub chociaż 100 dodatkowych stron. Książka jest wzruszająca, poruszająca, piękna i taka prawdziwa. Nie potrafię lepiej opisać swojego zachwytu.
Pozostaje mi tylko zachęcenie Was do jej zakupu, na przykład tutaj i podziękować za możliwość przeczytania wydawnictwu:




5 Komentarze
Uwielbiam romanse tego wydawnictwa. <3
OdpowiedzUsuńBędę ją mieć na uwadze, chociaż nie wiem, czy na pewno jestem nią zainteresowana.
OdpowiedzUsuńSkutecznie przekonałaś mnie do przeczytania tej książki. 😊
OdpowiedzUsuńNie czytałam nic jeszcze od tej autorki, ale mam w planach :)
OdpowiedzUsuńhttp://whothatgirl.blogspot.com
Już któryś z kolei recenzent próbuje mnie przekonać do tej pozycji, a mnie wciąż ani trochę nie kusi. To naprawdę nie moje klimaty...
OdpowiedzUsuń