Czy jest chociaż jedna osoba, która nie słyszała o serialu, jakim jest Dom z papieru? Zakładam, że nie. To jedna z tych produkcji Netflixa, którą chwalą się z dumą. Dosyć niedawno pojawił się najnowszy sezon, który kontynuuje walkę bohaterów z hiszpańską policją. Czy jest na czym zawiesić oko i spędzić kolejne godziny na oglądaniu La casa de papel? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, ale proszę o wyrozumiałość - to nie będzie proste. 



Dom z papieru to taki serial, który wzbudza we mnie wiele mieszanych uczuć. Z jednej strony bardzo lubię tego typu tematykę, podoba mi się dynamika serialu, koncepcja i mimo że wolę odcinkowe w języku angielskim to i tak przekonuje mnie do siebie na tyle, aby go oglądać i wyczekiwać premiery nowego odcinka. Problem polega na tym, że z każdą premierą nowych przygód bohaterów ten zapał gdzieś umiera. 

Nie wiem czy to po prostu moje wysokie wymagania, ale wysoki poziom przygotowania tego serialu zobowiązuje, aby trzymał się on kupy. Mam wrażenie, że z każdym sezonem wydarzenia, jakie oglądamy są coraz mniej realne, a ostatni sezon utwierdza tylko w tym przekonaniu. Umówmy się - nie oczekuję od La casa de papel 100% oddania rzeczywistości, bo już same napady, jakie zostały przedstawione są zapewne nierealne do wykonania (w co głęboko wierzę, bo co byłoby gdyby jakiś wariat jednak spróbował? ;) ), ale to również nie jest fantasy, w którym ktoś będący w pomieszczeniu, w którym panuje głucha cisza, nie słyszy klamki lub odkręcanej śruby, co w dodatku nie jest jakoś szczególnie subtelnie wykonywane. 

W którymś z momentów tego serialu działania i zachowania bohaterów oraz przebieg wydarzeń zostały naciągnięte tak bardzo, że zaczęło to boleć w oczy. Delikatne mankamenty pojawiały się już w pierwszym sezonie, ale machałam na to ręką. W końcu wpadki zdarzają się najlepszym - przykładem jest chociażby finałowy sezon Gry o tron. Z każdym sezonem jednak, cały zamysł serialu stawał się być przerysowanym. 

Żeby nie było, że tylko narzekam, to nowy sezon ma też pozytywy. Podobała mi się śmierć jednej z postaci, którą niestety zobaczymy - to było coś, czego widz nie oczekiwał. Prosta, szybka, podła, bez szacunku, jakiego potrzebowaliśmy dla tej postaci. Dzięki temu doskonale widać, że to nie my mamy wpływ na cały serial, że nie jest on robiony pod publikę, a nasze uczucia mogą być przeróżne, ale i tak nie wiemy kto ostatecznie wyjdzie z całej sytuacji cało, a kto po prostu nie przeżyje. 

Czy serial nadal jest wart oglądania? Nie wiem. Myślę, że to kwestie osobiste, w zależności od tego, czego oczekujecie od serialu. Ja kolejny sezon obejrzę z czystej ciekawości, nie z fascynacji czy miłości do La casa de papel.