Zawsze jestem uprzedzona do polskich autorów, mimo że sama nim jestem i wiem, jak trudno jest się wybić. Ciężko jednak przychodzą mi do czytania polskie książki - zdecydowanie wolę zagraniczne twórczości, gdzie imiona to nie Kasia lub Monika, a akcja nie dzieje się na Śląsku. Jednak w przypadku książki Klaudii Bieniek nie obchodziło mnie, gdzie ma miejsce historia oraz jak nazywają się postacie. Fabuła zrobiła swoje.



Jedyne takie miejsce opowiada niezwykłą historię, w bardzo wzruszający i realistyczny sposób. 

Styl autorki urzekł mnie swoją lekkością i prostotą, a także szczegółowymi opisami, których było dużo, ale idealnie spinały się z przerwami dialogowymi. Opowieść czyta się lekkim tchem. Co więcej, to debiutancka książka pisana w niesamowicie dojrzale i przekazująca mnóstwo emocji. Wzrusza, oczarowuje, nie wyolbrzymia, ale również nie umniejsza oraz skłania do przemyśleń.

Polubiłam Lenę, czyli główną bohaterkę książki. Gdzieś tam swoim charakterem przypominała trochę mnie, więc może to był główny powód, ale przekonywała mnie do siebie swoją odwagą i podziwiałam ją za bycie młodą matką i walkę o dobre wychowanie dziecka. Zdecydowanie swoimi czynami zasłużyła na szacunek czytelnika. 
Do postaci Alana również czuję sympatię - struktura jego osoby została niesamowicie dopracowana. To chłopak, którego skazują tylko i wyłącznie na sukces, a jednak nie wszystko idzie po takiej myśli. Jego historia jest niezwykle autentyczna.

Zakończenie jest sztampowe i przewidywalne, ale po 356 stronach pełnych różnych emocji, zupełnie mi to nie przeszkadza. Autorka zagwarantowała nam wszystko, co mogła w swojej książce, ale głównie skłoniła nas do refleksji. Czy polecam? Oczywiście, że tak. Myślę, że tak wartościową opowieść każdy powinien przeczytać i mieć na swojej półce.

Jedyne takie miejsce dostaniecie tutaj. Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu: